Nie lubie swoich tesciow za to, ze traktuja nas jak dzieciakow bawiacych sie w dom, za wpiepszanie sie we wszystko, co mozna. Kiedy mielismy maly remont lazienki tesciowa przyszla i kierowala ekipa (nikt jej o to nie prosil) a wymieniali jedynie rury. Ja oczywiscie nie moglabym lepiej odpowiedziec niz ona, gdzie maja zalozyc grzejnik.
Zacznijmy od tego, że kierunek, jaki "ja" wybrałam, w ogóle mnie nie interesuje. Kolejna rzecz to to, że jako studentka zaoczna szukam pracy już od 2 lat i po prostu nikt mnie nie chce zatrudnić - jedyna praca, jaką mi oferowano, to przedstawiciel handlowy. Największym problemem jest dla mnie stosunek mojej mamy do mojego chłopaka.
Witajcie.niestety, gryzie mnie sytuacja pomiędzy mną a teściowa. Na początku(jesteśmy 8 lat po ślubie)było b. miła, serdeczna. Mieszkamy w jednej kamienicy, bo tam dostał mieszkanie lokatorskie mój mąż. Potem po urodzeniu 1 dziecka zaczęła przychodzić codziennie po kilka razy i
W cyklu „Co mam zrobić?” znajdziesz przykłady rozmów, które pokazują, jak rozwiązać różne trudne sytuacje w relacjach międzyludzkich poprzez otwartą i niedefensywną komunikację. Problem z teściową pochodzi z książki Sharon Strand Ellison „Taking the war out of our words”, którą oczywiście ogromnie polecam dla osób
Mam problem. Niedawno rozstałam się z mężem. Przychodzi do mnie pomagać przy dzieciach teściowa i tu się zaczyna. Przychodzi i poucza mnie, co mam robic, jak wychowywać dzieci, jak się zachowywac w stosunku do jej synka, a nawet,
Mogłaby chociaż zrobić obiad". "Teściowa nie pomaga mi przy nowonarodzonym dziecku. Mogłaby chociaż zrobić obiad". "Moja teściowa jest straszna. Sądziłam, że po porodzie będzie bardziej pomocna. Już nie pracuje, siedzi w domu, leży i pachnie. Zajmuje się tylko swoimi sprawami, a ja urabiam się po pachy przy małym dziecku.
. Moze zaczne od tego, ze tesciowie nie lubili mnie od samego poczatku, powod - pochodze z biedniejszej rodziny niz oni. Ale prawdziwy koszmar zaczal sie w dniu slubu, prawie juz 3 lata temu i tak trwa to do dzis, a z dnia na dzien jest gorzej! powod? nie chcialam zamieszkac z tesciami po slubie, najpierw mieszkalismy u mnie, potem kupilismy wlasne "m". W ciagu tych paru lat ludzie ci wyrzadzili mi mnostwo przykrosci - najwieksza bylo to, ze na wiesc o ciazy zasmucili sie strasznie i nie chcieli, by ciaza byla donoszona, wrecz zyczyli mi bym poronila!!! i ciaza byla zagrozona od 4 m-ca, a oni sie cieszyli!!! tej okropnosci nie jestem im w stanie wybaczyc NIGDY! Ale to, co stalo sie w miniony wekend to juz poprostu totalna porazka i pojechanie po mnie po calosci!:(:(:( Otoz...W miniony piatek moja tesciowa znow wywolala wielka awanture, po ktorej razem z mezem postanowilismy wybrac sie razem do tesciow i porozmawiac o tym jak mnie traktuja, jak nas traktuja.(chodzilo o to, ze zadzwonila z pretensjami dlaczego jej nie odwiedzamy itp, w czasie rozmowy wyniklo, ze w walentynkowa niedziele bratu meza urodzila sie corka, do piatku nie mielismy o tym zielonego pojecia, spytalam czemu nikt nam o tym nie powiedzial, ze jestesmy przeciez rodzina, a potraktowana nas jakbysmy byli obcy, wykrzyczala mi wtedy, ze mi nic nie musieli mowic, bo to nie moja sprawa, ze nic mi do tego i ze ja ich najblizsza rodzina nigdy nie bylam i z pewnoscia nie bede!!) Powiedzialam tesciom - spokojnie, ze jest mi przykro, ze wmawiaja mi rozne rzeczy, ktre nie sa prawda, ze moich rodzicow traktuja jak powietrze - nie sa nawet w stanie powiedziec im dzien dobry na ulicy, ze jest mi przykro, ze jak bylam w ciazy to zyczyli mi, bym poronila (bo nie doroslismy do bycia rodzicami!), a teraz maja pretensje, ze nie chodze do nich z wnuczkiem i w ogole rzadko ich odwiedzamy. A co oni na to? wyparli sie wszystkiego, wyzwali mnie (krzyczeli na caly glos, tak ze na pewno caly blok slyszal!), ze to wszystko nieprawda (te moje zarzuty), ze jestem falszywa, ze chce ich sklocic z synem, ze jestem chora psychicznie i powinnam isc do lekarza sie leczyc!!! tesciu powiedzial, ze chcialam zdobyc tylko ich pieniadze, a jak nam grosza nie dali, to sie na nich dupa wypielam i tyle!!! maz stanal w mojej obronie, ale tez zaczeli go wyzywac. Wtedy zwyczajnie sie rozkleil, powiedzial, ze jest mu strasznie przykro, ze boli go ich zachowanie. Wtedy oni zaczeli go przepraszac, powiedzieli, ze jest ich synem, ze zawsze moze na nich liczyc, ze oni mu pomoga itp, ze chodzi im tylko o ta zmije (czyli o mnie) i jej klan (czyli moja rodzine), ze nigdy mnie nie zaakceptuja jaka czlonka ich rodziny, bo jestem pazerna na ich pieniadze! wtedy maz odpowiedzial, ze ja przeciez jestem teraz jego najblizsza rodzina i moi rodzice tez i ze musza zmienic swoj stosunek do mnie, aby bylo lepiej. Wowczas nic juz nie odpowiedzieli, pozegnalismy sie i wrocilismy do domu. Przeplakalam caly wekend (w czasie tej rozmowy tesciowie wmawiali mi rozne nieprawdziwe rzeczy, czepiali sie jakis glupot sprzed 6 lat nawet, ze np widzieli mnie jak calowalam sie w parku z ich synem, ze jestem latawica itp, poprostu chore!!!). Nie wiem co mam teraz zrobic. Najchetniej to chcialabm zerwac z nimi definitywnie wszelkie kontakty. Ale wiem, ze wowczas beda gnebic mojego meza, beda mu ciagle cos na mnie nagadywac, truc itp Wiem, ze jak pojde z nim do nich to przy mnie bedzie w miare mozliwa atmosfera, bedziemy rozmwiac o pogodzie itp Jest tez sprawa synka. Na pewno wiem, ze nigdy nie zostawie go z nimi samego. Ale czasem chyba bedzie z nim do nich pojsc. Przeciez dziecko bedzie roslo i bedzie pytalo o dzoadkow. Wiem, ze gdy zerwe z nimi kontakt (maz tego nie zrobi) to moze byc jeszcze gorzej. To sa ludzie, ktorzy gdy potem spotkaja mnie na miescie to przy obcych wyzwia mnie na ulicy od najgorszych. Moze wiec utrzymywac z nimi takie sporadyczne kontakty, aby nie latali po miescie i na mnie nie nagadywali? Z drugiej strony tak mnie wyzwali, tak ponizyli i co isc teraz do nich i zachowywac sie jak gdyby nigdy nic? o czy w ogole rozmwiac, jak sie odezwac??? przeciez to bedzie tak jakbym godzila sie na te upokorzenia???? JAK JA MAM SIE TERAZ ZACHOWAC W CALEJ TEJ SYTUACJI??? No, wyzalilam sie, teraz choc troche lzej jest mi na duszy... choc i tak smutno i plakac sie chce:(:(
Skip to content tesciowa tesciowaewelka19822011-12-27T17:10:45+01:00 Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 18) Poradzcie co nie mieszkam z mezem alkoholikiem,ale nie wiecie jaka mam tesciowa jest alkoholiczka,ktora ma swoja dzialalnosc sie ubiera,potrafi sie zachowac nie widzi wychowywala swoich dwoch synow,a ich ojcowie musieli placic wodka za widzenie z straszna materialistka, maz nie pracowal,a ja sama za rodzine to nic nie mowilam,ze maz pije,to mowila,ze nie pije az tak pracowal to dzwonila do mnie,ze go raczki ja,probowalam jakos podtrzymywac kontakty,mimo iz mowila po ludziach,ze nie potrafie gotowac,ze w domu mam syf maja sie do niej nie odzywam,bo przyjechala kiedys i powiedziala,ze to ja mam sie wyprowadzic z tego mieszkania,a nie jej syn(dodam,ze mieszkanie kupil nam ojciec meza,ona sie dolozyla,widocznie uwaza,ze to jej wlasnosc)wiec jak tak powiedziala ze mam sie stad wyprowadzic to chyba razem z sie wtedy reszta skłocona jest tez z druga synowa i z cala swoja swoja tesciowa za chora kobiete,maz tego nie widzi,nienawidze dzis zadzwonila,ze chce sie zobaczyc z nasza coreczka,a ja jej tu nie chce widziec,ani nie chce,zeby maz coreczke do niej zabral,bo beda co Wy o tym sie mszcze na niej,ze nie powinnam,ale nie chce miec z ta kobieta nic potrzebuje takich chorych to poklocilismy sie z mezem,ja i tak nie ulegne,i tak. Myślę, że bardzo dobrze zrobiłaś. dobrze zrobiłaś…jeszcze dziecko zacznie nastawiać przeciwko Tobie… mężowi kontaktów z dzieckiem zabronić nie możesz (w sądzie mógłby wygrać sprawę), ale jak najbardziej powinnaś ustalić granice- widuje się z dzieckiem w Twojej obecności, TRZEZWY itd itp Myślę też, że możesz, a nawet powinnaś wystąpić do sądu o ograniczenie, a w przyszłości o pozbawienie go praw rodzicielskich. Zeby za kilkanaście lat nie ściągał z dziecka alimentów na wódkę… dobrze robisz, przecież jeśli Twój mąż i teściowa będą pod wpływem, to mogą nie dopilnować małej! a potem będzie już po, więc lepiej postraszyć sądem, a nawet to zgłosić. 😉 az tak zle to nie jest w pierwszym stadium go z domu,by zdecydowal sie na nie chce,by maz tam jechal z coreczka mialam na mysli to,ze tesciowa nie bedzie sie bawila z coreczka tylko siedziala w kuchni,przy piwie,nie upije sie,jednak nie chce,zeby coreczka na to meza to inny temat,z mezem sobie poradze;) chcialam,zeby ktos postronny wypowiedzial sie na temat decyzji jakiej szczescie,ze nie napisaliscie,ze zle robie,ze sie mszcze czy cos moim uczuciom,nie bede udawac tym uwazam,ze skoro tesciowa nie mysli nawet o tym,by ze mna sie jakos dogadac,to jakim prawem chce widziec moje dziecko?poza tym ona odebrala ojca mojemu mezowi,a prawo ojca jest wieksze niz prawo babci,do tego slyszeli,jakie glupoty dzieciom za Aha. Bo myślałam, że tak całkiem chcesz z nim skończyć. 😉 Z moim mezem jest taka popijal jak bylismy narzeczenstwem,byly tez swojej naiwnosci wierzylam,ze moja milosc sprawi,ze sie urodzila sie nasza coreczka mieszkalismy przez 1,5roku wynajetym mieszkaniu i to byl najpiekniejszy okres w calym moim 30letnim nie pil,pracowal,pomagal mi w domu,byl idealnym ojcem i sie kochana,bezpieczna,bylo tak jak powinno kiedy sie wyprowadzilismy mieszkalismy u moich do pracy,mama zajela sie coreczka,a maz zaczał pic w ukryciu przede mna,dobrze wiedzial ze tego nie tak sie kupilismy mieszkanie w tej samej miejscowosci,w ktorej rodzice ja w swoim domu zaczełam robic awantury,bo maz popijal wciaz,klamal,tracil pieniadze trwa juz 4lata,jestem wykonczona walka ze smokiem. Zrozumialam,ze maz sam musi dojrzec do pewnych decyzji,mam nadzieje,ze wyprowadzka mu w tym we mnie duzo zalu do niego,ale wiem,ze kiedys mu razem bedziemy?nie potrzebujemy czasu. 👿 czuje zlosc,czuje wscieklosc,czuje niemoc!mam ochote zrobic cos zlego,potluc moje slynne talerze,pozrzucac wszystko z zadzwonila i znowu dziecku mowi,zeby przyjechala do mowi,ze to,ze my jestesmy sklocone to nasz problem,ze dziecko chce jechac do wiem,ze cholera ma jest we mnie tyle nienawisci do tej kobiety?przeciez to co czuje skads sie wzielo,prawda?na meza tez jestem zla,a wiem ze teraz nie mam chcialabym zranic tesciowa nie pozwalajac jej na to to chcialabym miec wladze i kontrole nad tym,i ze miec nie ma 5 mam jej wytlumaczyc to wszystko,spokojnie,skoro targaja mna takie sie uwolnic od meza i tesciowej,ale najprosciej jest jakies głupoty,kompletnie nic nie wiem,chce wszystko trzymac w garsci,a nie mam ochote plakac i krzyczec i nie rozumiecie i trudno Powinnam powiedziec glosno co czuje,a tego nie to glosno powiedziala nawet tylko sobie,wiedzialabym o co tak,to gdy jest taka sytuacja ja potem jestem zla na siebie,jestem wkurwiona!:angry: jak male przeciez to moja podstawowa lekcja z dziecinstwa:nie czuc,nie widziec, o czyms mowie,za chwile mysle sobie"i po co to mowilas. Taka madra jestes?i tak niczego to nie zmieni"popierdolone to wszystko i przepraszam,ze bede załowac,zawsze zaluje Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 18) Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.
25 maja 2016 Dziś nie napiszę o swojej własnej – bo trafiła mi się naprawdę dobra. Opowiem jednak o „mamusiach” koleżanek lub kuzynek, które tak skutecznie wtrącały się do związków swoich dzieci, że w końcu doprowadziły je do rozwodu. „Gdyby nie teściowa, pewnie byśmy się we dwójkę jakoś dogadali”. „Gdyby nie wtrącanie się we wszystko jego matki, być może bylibyśmy jeszcze razem”. Te zdania słyszałam tak często w swoim życiu. Teściowe, świadomie, lub nie, potrafiły zniszczyć największą nawet miłość. Niektóre tak bardzo nie chcą oddać ukochanego syna „pod władzę” innej kobiety, że uciekają się nawet do guseł: do dziś pamiętam, jak moja rozwiedziona już koleżanka opowiadała: – Z moją teściową pozornie wszystko niby było w porządku, oficjalnie lubiła mnie. Ale o jej ukrytych, złych zamiarach dowiedziałam się, gdy w dniu naszego ślubu, nie wiedzieć czemu znalazłam jedną ze swoich sukienek położoną na stole w piwnicy i całą naszpikowaną igłami, jak jakąś laleczkę Voodoo… Nie od dziś znane są silne więzi łączące matkę i syna. Mówi się, że to ona wychowuje go dla tej drugiej, ukochanej kobiety, która pojawi się w dorosłym życiu. W zdrowej relacji matka mężczyzny w pewnym momencie odetnie się, pozwoli na samodzielne decyzje, jednocześnie pozostając blisko. W relacji niezdrowej – będzie chciała ingerować w życie syna niezależnie od jego metryki. Słuchając rozwodowych historii moich koleżanek, wysnułam kilka wniosków o złych zachowaniach teściowych – tak powstały poniższe punkty. Oczywiście, że winę za rozstanie ponoszą kobieta i mężczyzna, ale trudno nie zauważyć, że przyczyną ich częstych kłótni może być właśnie teściowa. Oto najbardziej znienawidzone teksty i działania, które doprowadziły niejedną parę do rozstania: 1) Tekst do synowej: „mój synek jest taki biedny” – który w domyśle oznacza: bo ty, zła synowo, nie gotujesz mu, nie pierzesz skarpetek, nie podajesz pilota pod nos, jak ja to usłużnie całe życie robiłam. Biedny synek, jak on sobie z taką żoną poradzi? Nie ma zapewnionego każdego dnia gorącego rosołku, nikt też nie prasuje mu koszulek i gaci. Ty, aktywna zawodowo kobieto w mniemaniu teściowej jesteś niegodna jej syna! 2) „Jak ty ubierasz te dzieciaki?!” – czyli krytykowanie synowej. Moja koleżanka zaraz po urodzeniu pierwszego dziecka przeżyła niemałą przygodę z teściową: ta bowiem postanowiła po wyjściu nowo narodzonej wnusi ze szpitala zamieszkać z młodymi przez dwa tygodnie: „bo przecież sami sobie nie poradzicie”. Koleżanka wspomina ten okres jako traumatyczny: teściowa wtrącała się do wszystkiego: że pory spania dziecka są nieodpowiednie, że w kuchni niepozmywane, że mleko z piersi pewnie za tłuste (bo co ty właśnie zjadłaś na obiad dziewczyno?!), że niepotrzebnie biorą bobasa do swojego małżeńskiego łóżka na noc. Słowem – każde działanie młodej mamy było złe, bo ona, teściowa kiedyś robiła to wszystko zupełnie inaczej. Moja koleżanka, bardzo rozsądna dziewczyna, chcąc ratować własną psychikę i związek, poinformowała męża, że to pierwsza i ostatnia taka przygoda z wprowadzeniem się teściowej. Mamusia więc niebawem odjechała, a młodzi rodzice mogli się sami delektować chwilą i uczyć nowej sytuacji. 3) „Pomogę” wam, dzieci w te wakacje”. Sytuacja trochę podobna do powyższej, tyle że pobyt teściowej dłużył się… miesiącami. Tu opowiem historię moich kuzynek: trzy dorosłe siostry wychowane przez rozwiedzioną mamę. Kiedy siostry miały już własnych, ogarniętych życiowo mężów i małe dzieci, ich mama, kobieta ok. 55-letnia każdą z córek odwiedzała na dłużej: kilka miesięcy pilnowała wnusiów w Krakowie, kilka miesięcy na Podlasiu. Pozornie miła, dyplomatyczna kobieta miała jednak skłonność do wtrącania się do małżeńskich niesnasek i kłótni, oczywiście zawsze biorąc w nich stronę córek. To zięć był tym złym, prostakiem bez ogłady, tym, który „na jej córkę nie zasługuje”. Nie chcę zagłębiać się w szczegóły tej pogmatwanej relacji, ale na dowód „skuteczności” działań teściowej mogę tylko powiedzieć, że wszystkie jej trzy córki rozwiodły się, a wnuki od lat wychowują bez ojców. 4) Bierze na litość: „Synku, przyjedź”. „Tak bardzo się dziś źle czuję, przyjedź synku, zrobiłam właśnie twoje ulubione kotlety” – usłyszała moja koleżanka we włączonej na tryb głośno mówiący słuchawce, gdy byli z mężem tuż przed miłosnym zbliżeniem. Sytuacje takie powtarzały się: mama dzwoniła do 35-letniego syna, że właśnie stygnie jego ulubiona zupa i nawet nie przyjmie do wiadomości, że on nie przyjedzie. „Chcesz własną matkę doprowadzić do łez? No to ja czekam, pa”. Nic to, że syn właśnie wybierał się z partnerką do kina czy byli razem na siłowni – tryb szantażystki emocjonalnej włączał się teściowej bardzo często. Tyle że jej syn był mądry: odpowiadał kulturalnie, lecz dobitnie, że wcale nie prosił jej o kotlety, bo akurat jedli już z żoną na przyjęciu u przyjaciół, ani też nie przyjedzie na obiad zaproszony 10 minut wcześniej, bo konkretne plany na ten dzień miał już od tygodni. 5) Cichy doradca. Teściowa wcale nie pojawia się w domu młodych, za to jątrzy z ukrycia: za każdym razem, gdy syn odwiedza ją sam, ta truje mu, jak okropną żonę sobie wybrał. Jak źle prowadzi mu dom, jak okropnie wychowuje dzieci, że go w ogóle nie szanuje, bo on (syn teściowej) zasługuje przecież na dużo więcej. Nieraz słyszałam o wielkich awanturach domowych, w których syn, wróciwszy chwilę wcześniej od mamy, domagał się od partnerki lepszego traktowania i specjalnych względów: „bo jak nie, to on odejdzie do lepszej”. Uf, szczęśliwi ci, którzy teściową mają taką, jak ja: dyplomatycznie milczy, gdy wie, że nie można się do naszych spraw wtrącać, ale i troskliwie reaguje, gdy zauważy coś naprawdę niepokojącego. Dziś problem ujęłam z bardziej dziewczęcej strony – ale to dlatego, że wiele mam (zdecydowanie zbyt wiele) rozwiedzionych koleżanek. Opowiedzcie, jak układają się Wasze relacje z teściowymi? Jestem bardzo ciekawa! Zdjęcia: Pikolina małżeństworelacje z teściowąrozpad małżeństwarozwódrozwód przez teściowąteściowateściowa się wtrąca
Home Miłość i RelacjePrzyjaciele i Znajomi zapytał(a) o 20:47 Koledzy mnie nie akceptują co zrobić? więc ubieram się na czarno jestem poprostu Emo koledzy mówią że jestem dziwna i jestem cudka co zrobić żeby tak nie mówili? mam 10 lat i mam kolczyk w wardze xD żartuje Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2012-06-05 20:51:32 Odpowiedzi just fuck off, you fucker emo ! Kirakaka odpowiedział(a) o 20:49 Jak sie zaczniesz umierać tak jak według ich będzie "normalnie" to może zaczną do Ciebie gadać, ale ja tak nie radzę. Pozostań taka jaka jesteś. Pogadaj z ludźmi w klasie na pewno znajdzie się choć jedna której nie będzie przeszkadzał Twój styl. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
28 odpowiedzi na pytanie: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów ? Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? Moja tez rzedzi, ale nie wiecej niz moja mama:)) Najbardzie wkurzaja mnie jej przechwalki i sposob w jaki sie ubiera. Ogolnie to nie narzekam – moglo byc gorzej:-))) Tesc zajmuje sie Adasiem, kiedy ja jestem w szkole, gotuje, sprzata i nie zrzedzi.. A to najwazniejsze:-))) pozdrowionka Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? No… to wreszcie mogę się wygadać hihihiNajlepiej moja teściową obrazuje “Moralność pani Dulskiej” ale coś jeszcze dołożę:– dziwne poczucie humoru (ironia + obśmiewanie) = “Zuziu, nie zaglądaj pod dywan, bo mama tam pewnie śmieci zgarnia”– olewatorskie podejście do mnie i mojego życia z jej synem = “Jakies tam wasze konflikty nie konflikty…” – jak wyprowadziłam sie od męża– “Teraz nie mogę, mam farbę na włosach” – jak sie pakowałam i chciałam żeby była w domu– przypisywanie sobie wszystkich zasług – jak żeby być miłą mówię jej, że mężowi smakują tylko jej obiady, to mówi “oj….”, zamiast np “Zmieni mu się, zobaczysz, może musi się przyzwyczaić…” i następnego dnia mamy telefon i “Zapraszam was na obiad” wrrrr– “dzień dobry Dagmaro”, “Dzień dobry Zuziu” – w mojej rodzinie mówi się “cześć”! Nie chcę Zuzy uczyć, że do dziadków mówi się “dzień dobry”, a do drugich “czesc”– chęć niesienia pomocy = “Przyjdę ponoszę Zuzię” (bo raczkujące dziecko baaardzo tego pragnie…), “Pobawię się z Zuzią, a ty zrób co musisz” – i tym sposobem ja przy garach, odkurzaczu, prasowaniu… – choć przyznam, że od urodzenia Zuzi 2 (słownie dwa) razy pozmywała, więc jednak coś robi….i wiele wiele innych….ogólnie mówiąc drwi ze wszystkiego i ze wszystkich, jest najmądrzejsza, najpiekniejsza i w ogóle…A! I to, że jest bardzo dumna ze swojego syna, który skończył prawo, a został menadżerem wielkiej lodziarni… = “Myślałam, że to będzie przejściowe… Inaczej wyobrażałam sobie jego przyszłość…. Kierownik lodziarni…phi…” Same widzicie, jaka miłość przelewa się na moją klawiaturę Daga i Zuziak 21 kwietnia 2003 Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? Obawiam się, że nie przepadam za moją teściową i cieszę się, że ją rzadko widuję. Nie rozumiem tego co do mnie mówi tak, tak, zupełnie. “Najfajniesze” są opowiastki o jej sąsiadach – czeski film. Dodam, że mieszka w małym miasteczku, nie pracuje i pół dnia spędza z sąsiadkami. A jak mi o nich opowiada, to tak jakbym znała te osoby. Na marginesie, ciekawe, co mój mąż myśli o moich rodzicach??? Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? Lubię ich i nie lubie – to fakt, bo czasami są ok, a czasami zachowują sie tak jak napisałam w moim innym poście…Generalnie są dobrymi ludźmi… teścia lubie za to, że ma dobre serce, mogę z nim wypić dzban wina (nawalić się dosłownie) i wtedy jest wesoło i dowiaduje się, ze jestem czarownicą i wstrętną babą, ale mnie kocha! Natomiast jest typowym nerwusem i wrzaskaczem i plecie co mu ślina na język przyniesie jak sie wkurzy… – choć w sumie słowa ranią, to przynajmniej wiadomo co go boli i o co mu się rozchodzi…W przypadku mojej teściowej jest odwrotnie – albo ma dobry humor i jest ok, albo jest nadąsana jak wielka Pani i bez kija nie podchodź… A TERAZ KONKRETY…Teściowa podpada, bo:1. widzi wszystkie błedy i wady innych, a jeśli chodzi o nią, a szczególnie jej córke ma klapki na oczach… przykład – kiedy obce dziecko nie powie ‘dzień dobry’ tesciowa to wychwytuje, gdy jej córka kilkanaście razy wpadła w domu moich teściów na moioch rodziców udawała, ze ich nie zauwazyła… zero tematu – pozostawiam to bez komentarza – ale to inne dzieci są niewychowane:( Moja szwagierka ma 18lat tak na marginesie…2. prawie zawsze ma racje i czesto rozmawia z nami tonem “szefowej”3. ostatnio wzieła moją suknie ślubną bez pytania (wisiała u niej w domu) i ustawiła na manekinie jako dekoracje sali!!! nie dowiedziałabym sie, gdyby nie kaseta video, no i oczywiście wygłupy młodziezy przy tej sukni – macanie po mojej sukni brudnymi łapami manekina po ‘piersiach’ – zagotowało sie we mnie – tym bardziej że ta suknia kosztowała mnie majatek (4000zł)… znów moja tesciowa nie widziała problemu jak mąż jej poźniej zwrócił uwage – to ja jestem niewdzięczna i w ógóle…sytuacji podobnych do tych wyżej jest mnóstwo jak to w życiu.. no, ale generalnie – to dobrzy ludzie, ale mają odchyły…teścia wole bardziej:):):) Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? To i ja się tu wpiszę :)) i jak się zastanawiam to mogłabym się wpisać bardziej pod hasłem- LUBIĘ- choć są dni w które wolałabym napisać że nie lubię- ale to raczej dlatego, że to ja jestem ZOŁZA! Mam bardzo dobrych teściów- życzliwych, zawsze służacych pomocą takich zwyczajnych DOBRYCH LUDZI:-Teściowa -potrafi mi zawsze pomóc w domowych sprawach np prasowanie którego nie znoszę!, ugotuje obiad kiedy wie że jestem zajęta itd– Teściu to chodząca oaza spokoju i dzięki Bogu zawsze staje po mojej stronie 🙂Tak więc mój mąż by sie pewnie zdziwił- bo czasami narzekam na nich ale wiem że wtedy grzeszę i robię to bardziej jemu na przekór ale ON ma dobrych rodziców a ja teściów- no a że oni są dobrzy to mam dobrego męża 🙂 ( z małymi wyjątkami- bo przecież nikt nie jest doskonały 🙂 Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? wow sporo 4000 zł 🙂 CHMURKA I KLAUDIA Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? przynajmniej lody za darmo 🙂 CHMURKA I KLAUDIA Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? Bardzo dobry temat:) Nie lubie swoich tesciow za to, ze traktuja nas jak dzieciakow bawiacych sie w dom, za wpiepszanie sie we wszystko, co mozna. Kiedy mielismy maly remont lazienki tesciowa przyszla i kierowala ekipa (nikt jej o to nie prosil) a wymieniali jedynie rury. Ja oczywiscie nie moglabym lepiej odpowiedziec niz ona, gdzie maja zalozyc grzejnik. Nie znosze jej, ze wszedzie gdzie wlezie, to opowiada o zyciu moim i mojego meza. Raz poszla ze mna do przychodni na badanie z Szymkiem, oczywiscie w recepcji opowiedziala juz wszystkim nieznajomym babom, ze Szymek nie jest karmiony piersia, ze mial echo serca itp. Poza tym jest madrzejsza od samych lekarzy. Nie uwierzyla chyba jak jej powiedzialam, ze lekarka kazala na jakis czas odstawic wit. D3. Sama poleciala do pediatry dowiedziec sie czy to prawda. Poza tym ona jest idealna i w jej domu wszyscy mowia do siebie “dzien dobry”, “przepraszam kochanie, moglabys mi podac sol? dziekuje kochanie” – oczywiscie wszystko na pokaz. Do wiekszosci rodziny sie nie odzywa, bo nie sa godni rozmowy z nia. Tesc nie chodzi i nie opowiada o zyciu rodzinnym, ale za to wszystko wie lepiej, gdzie i jak mamy powiesic obrazek itp. Sa nadgorliwi i to nie jest tylko moje zdanie. No ale tesciowa za to dobrze gotuje:) colora + Szymonek ( Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? Odnośnie remontu coś mi przypomniałaś. Jak robiliśmy nasze mieszkanie, to przyszła “popilnować” robotników jak pojechaliśmy po farby. Umówiliśmy się z nimi przed jej przyjściem, że maluja wszystko, nawet takie pudło od bezpieczników. Mieli to robić pod naszą nieobecność. Wracamy do domu, a tam białe to pudło. Pytamy o co chodzi, a oni na to, że “Pani powiedziała, żeby nie malować, bo jest nieładnie”…. Ręce nam opadły… Oczywiście pudło zostało zamalowane jeszcze przy niej, żeby ją w oczy bolało hihihi Daga i Zuziak 21 kwietnia 2003 Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? O Boze Daga..heheheh..myslalam, ze padne..w sumie moja tesciowa ma podobne “zagrywki”.. Ale ja juz nie zwracam na nie uwagi..choc przyznam, ze jest to wkurzajace na maxa!!! Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? Za to, że teść (teściowa nie żyje) jest takim dobrym “misiaczkiem”. Nie wtraca się nie pytany, kocha wnusie i jest pogodnym człowiekiem. Jego słabość- to podróże. Justyna i 8 mies. Martynka Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? Zeby bylo weselej przed chwila przyszla do mnie tesciowa z pewna propozycja. Otoz, od poczatku kiedy Szymek sie urodzil nawet nie zaproponowala, ze sie nim zajmie choc na chwilke i ostatnio moj maz jej to powiedzial. Nie, zebym sie skarzyla, bo szczerze Wam powiem, ze nie dalabym jej dziecka do pilnowania. Tak wiec, przyszla do mnie z biletami do teatru i powiedziala “pomyslalam sobie, ze pojdziecie w piatek do teatru, a my zajmiemy sie Szymkiem. Sztuka jest na trwac bedzie do (dowiadywala sie w kasie), wiec w domu powinniscie byc o Troche sobie odpoczniecie”. Nikt jej o to nie prosil, tym bardziej, ze akurat do soboty jest u nas moja mama (na codzien mieszka 600km od nas) i gdybysmy chcieli wyjsc, to ona z Szymkiem bardzo chetnie zostanie. A moj malzonek w piatek pracuje akurat do (o czym tesciowa doskonale wie). No ale coz, po co wczesniej zapytac sie nas o zdanie…tesciowa chciala cos zrobic, zeby pozniej przez pol roku moc sie chwalic, jaka to z niej dobra babcia. Na szczescie nie ma sytuacji bez wyjscia. Tesciowa powiedziala “ah kochana widzisz, nie mialam pojecia, ze on tak dlugo pracuje (pracuje tak od lat), ale nic to, bilety sie nie zmarnuja, najwyzej my sie troszke rozerwiemy”. Bawi mnie czasami ta jej “niewiedza” colora + Szymonek ( Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? Nie lubie swojej tesciowej za to ze wogole nie interesuje sie wnuczka, a lubie ja za to samo. Troche mi to na reke, bo sie nie wtraca i wogole pod tym wzgledem mam swiety spokoj, ale z drogiej strony tez jej za to nie lubie, bo co to za chyba zchizofrenie jakas czy co? Soley i Laura Amelia 12 08 03 To teraz najgorsze… I teraz pół roku będziesz niewdzięcznicą, a ona kupiła sobie bilety hihiA wiesz, jeszcze jedno mi się przypomniało. Jak rodziłam, to cała rodzina oczywiście była w szpitalu. Mój mąż jak tylko dostał Zuzę na ręce, zadzwonił do swojej mamusi, że jest dzidziuś (za to mam mu bardzo za złe). Mógł, gdzie tam, powinien zadzwonić do mojej mamy, bo to nie tylko Zuzia się rodziła, jeszcze JA, jej córka, rodziłam. Dla mnie taka rzecz jest naturalna. Po co miałabym dzwonić do mojej mamy, że mąż jest już po operacji? Raczej jego mama by się troszczyła… Koniec dygresji. No i jej reakcją na telefon było: “Madziu, chodź” (siostra męża)…. Zostawię to bez komentarza. Chociaż nie, powiem, wtedy ją znienawidziłam. Zachowała się tak, jakby małpa w zoo właśnie urodziła i to takie ciekawe i trzeba zrobić zdjęcie!!! Bezczelność nie ma granic…. To moja mama trzęsie się z niepokoju, bo strasznie się darłam, a dla tej najważniejsze było sobie po prostu popatrzeć na nowonarodzone dziecko….. taka namiastka telewizji i super expressu… Daga i Zuziak 21 kwietnia 2003 Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? Tesciowa ogolnie lubie. Mimo, ze schorowana, zawsze chetnie pomoze, zaopiekuje sie Igorem tak jak ja chce – nic nie robi wbrew mnie. Prawie codziennie dostarcza nam pysznosci bysmy z glodu nie pomarli (racuchy z jablkami pychotka!!! :)) Co mi sie u niej nie podoba, to to ze ciagle traktuje mojego meza jak malego synka i lubi mu rozkazywac 🙂 Jednak ja osobiscie nie moge narzekac 🙂 Jest kochana 🙂Tescia nie mam… Ania, Igor ( i Lef Teściowa 😉 Mam tylko teściową ale nasze kontakty są dosyć sporadyczne, mimo że mieszkamy w tym samym mieście. Jaka jest?– cały czas sprząta– słucha Radia Maryja…– jak składam jej życzenia na święta albo imieniny to płacze– ciągle mówi że się za nas modli– faworyzuje starszego brata mojego męża – Zbysio jest zawsze the best– jak do nas przychodzi to muszę wcześniej robić gruntowne sprzątanie chałupy bo wszędzie wszystko typowe jak sądzę. Aga i Ania 10,5 miesiąca Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? Ja mieszkam z teściową i nie będę się wypowaiadać na jej temat, bo po co mam się denrwować…I chciałam tylko zadać pytanie: Czy normalne jest, że rano ja muszę jej powiedziec dzień dobry? Czy to dobrze, że ona nalega żeby Pawełek mówił do niej dzień dobry? Mnie to okropnie denerwuje i często jej nie odpowiadam, jeżeli to ona pierwsza mi powie. Nigdy do swoich rodziców nie mówiłam dzień dobry, bo jak dla mnie jest to strasznie oficjalne i sztywne… A co jeżeli przychodzi mąż z pracy a ona mu na wejściu dzień dobry… przecież to jej syn…. Ja do męża i synka nie mówię w ten sposób i nie podoba mi sie kiedy muszę tak do niej mówić. Dobrze, że jeszcze nie każe mi mówić wieczorem do widzenia. Chociaż często czeka aż jej powiem dobranoc. Dla mnie to jest chore….Czy nie wystarczy uśmiech zamiast dzień dobry? Jezu, chyba się nigdy nie przyzwyczaję…. A może to ja jestem jakimś dziwolągiem? Kasia mama Pawełka Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? Widzę, że w temacie “Dzień dobry”, a najlepiej “Dzień dobry szanowna pani (mamo)” nie jestem odosobniona Daga i Zuziak 21 kwietnia 2003 Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? Ja mam tak samo od pewnego czasu… 🙂 lunea i Weronika ( Re: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów? przeczytałam wszystkie wypowiedzi. Chwała Bogu że już nie mam teściowej! Kaśka z Natusią (22 miesiące 🙂 12Następne » Znasz odpowiedź na pytanie: za co lubicie i nie lubicie swoich teściów ? Dodaj komentarz
co zrobic gdy tesciowa mnie nie akceptuje